| Śmierć |
|
Widzę przed sobą patyki suche Lekkim dotykiem łamię ich kruche Życie Nie patrząc, jak Stwórca daje mi dzień Siedzę na ławce, gdzie dają mi cień Niszczę je Szeleszcząc i włóknem się bawiąc Rozdzieram ich ciało bezkrwawo Szukam zemsty Jestem tak kruchy jak one To drzewo jak ja przytłoczone Życiem Biorę do ręki ostry kawałek metalu Zabijam zielone serce bez żalu O śmierć Suchą pustką wschodzi nowy dzień Bezskutecznie błagam Cię o cień Zabiłem Cię Bezpowrotnie na zawsze Poniosłem klęskę |