Raj
Śmieję się budząc
Dotykając ręką nieba
Mruczę myślą Tobie cudzą
Życia więcej nie potrzeba
 
Zakochany z wzajemnością
Serce sufit aż dotyka
Zapoznało się z wolnością
Zegar strasznie wolno tyka
 
Lecę do kolejnej chmury
Mówię słowo dobra Bramie
Po drabinie złotej góry
Sięgam. Nigdy nie ustanę
 
Proszę Go o pozwolenie
By na chwilę jeszcze wskoczyć
Tam gdzie czeka me marzenie
Gdzie powoli zamknę oczy.