| Pytanie o siebie |
|
Nie kocham, nie kochałem i kochał nie będę. To nie jest zasada, ani nie wyjątek. Może przynajmniej deklaracja pusta, bo czasem naprawdę nie wierzę sam sobie. Lecz czyim słowem określę me żale, że lat osiemnaście nie było mnie wcale. Myślałem przecież żem jest romantykiem, a kogo widzicie, gdy przed wami stoję? Czy widzicie choć jedną chwilę zapomnienia? Mnie tam wcale nie ma, bo nie byłem nigdy. Uciekając w ciemnię i gdzie całkiem zimno, Chowałem uczucia w jakąś sferę inną. A gdy wreszcie jestem tam, gdzie powinienem, Szukam mej miłości, bo gdzieś uleciała. Co się dzieje ze mną dzisiaj, gdy mi smutno. Gdzież to Carpe Diem? Ja, chwaliłem jutro? To jest inny człowiek, który we mnie siedzi. Ten, którego nie znam lub znać nie potrafię. Gdzież jest mój optymizm, gdzie uśmiech na buzi? Dziś jest pesymistą ten pseudo-poeta. Ogromny niepokój, aż nawet za duży. Serce moje nie to, dusza moja nie ta. Powiedz mi mój Boże, bo mnie wszystko boli- Jestem solą ziemi, czy ziemią dla soli? Po co me pisanie, gdy go nikt nie czyta? O to, po co żyję, nikt mnie nie zapyta? Między piekłem jestem a kawałkiem nieba I się zastanawiam, gdzie lepiej iść trzeba. A że sumienie mnie gryzie do kości, Wtem wolałbym odejść w okrutne ciemności, Bo choć dobrym człowiekiem siebie nazywałem, Kimś innym niestety za grzechy zostałem. Jeśli nic nie robią dla dobra wspólnego, Wiem, że jeszcze żyję, lecz nie wiem dlaczego? |