| Byłam wiatrem |
|
Byłam wiatrem w Twoich ustach. Kiedy lał się z twych powiek wieczorny deszcz, Kiedy rozległy się uderzenia dzwonów w naszych dłoniach. Wirowałam w huraganie miłości i nienawiści. Wtedy jeszcze czułam. Byłam wiatrem na samotnym biegunie. Kiedy zgasło światło w Twoich oczach, Słowa zamieniły się w puste grzmoty. Jak wściekły ptak dotykałam wszystkich liści na zimowych drzewach. Gnałam na skraj ostatniej jasności, Targając życiu nierozkwitnięte dłonie. Wtedy jeszcze byłam sobą. Byłam wiatrem w lokach anioła. Kiedy w srebrze oczu zobaczyłam stal. I jak łza prosiłam o oklaski, Będąc garścią prochu w brzuchu Amora. Byłam wiatrem w skrzydłach słońca, Tańczyłam na nagich szczytach gór. Ocierałam się o policzki Wszystkich Świętych. Wszechmówiąca, wszechsłysząca, wszechwidząca, Uwięziona w dłoniach Boga Wtedy był prawdziwy wiatr. |