Bilet
Pociągiem z pospieszną miłością,
Wcielenie z bliźniaczymi oczami zbłąkanymi,
Śpiewa piosenkę wariata,
By schwycić oblicze nieba skośnego.
Niepokonana dusz się czyha,
Na poległe ramiona syczące.
Jeszcze kilka algebraicznych pytań, gąbczastych słów,
I topi się w oczach romantycznych.
Przebudzonym rozkładem jazdy,
Planuje cuda wściekły szaleniec.
Z prześcieradłem morelowo zwycięskim,
Z kulawymi marzeniami.
Zapałka w oszczędności zgasła,
Złamała się przy potulnym dnie.
Piękna to była tej minuty meduza,
Kwaśne wspomnienia z walecznej włóczęgi.
W cieniu pióropuszy umysłu letniego,
Nieobliczalne spojrzenie,
Nierozważne dłonie,
Knują porcję łakomych zaślubin.
Kto wie czyich? Jakich? Kogo?
Północnym tańcem do dwóch księżyców,
W gościnnym kunszcie na bilecie starym.
Zagrzmiało w tym pokłutym słońcu.
Zmyliłaś się wyspo zagniewana-to nie ten statek -
Tyle huraganu w maleńkim paluszku.
Los w kapeluszu historii się gotuje.
Powtórka z życia,
Dzień pokwitowany.
 
Następny proszę -
Hardo, śmiało!