| Wieczorem... |
|
Tonę we łzach Tak ciemno wokoło Nie to nie strach Zamykam błędne koło Nie zazdrość, nie smutek lecz żal Dusza płacze Gdy patrzę w dal Słodkimi wizjami się raczę Ale to już nie pomaga Nigdy więcej kogoś nie zobaczę Łapczywie te wizje chłonę Nie najlżejsza jest ich waga Lecz ciało już znużone Coś się stało Coś złamało Choć nic się nie działo Jutro znów zwyczajnie będzie Szary niewyspany dzień Już ucichło wszędzie To chyba mój cień |