Nasturcje
Zbieram motyle mijając cienie kolejnych drzew
Szary asfalt paruję nagrzany słońcem i
Miękko utrwala każdy krok
Fruwają wkoło beztrosko
A ja łapie je w butelki myśli
Zapach trawy i liście soczyście zielone
Piękne, machają skrzydłami unoszone podmuchami ciepła
Łapie je w falujące powietrze promienie gorąca
We wzrok ludzi których obchodzę dookoła i nie zmieniam
Kiedy jest lato zbieram motyle