***
Nie wycinaj Panie, mych drzew
zielonych,
ciemnych, kostropatych,
szarych zimą.
Ich Słowa, kiedy padają,
do mnie docierają
krzykiem.
Och, mąci mi to umysł i nie pamiętam
jak moje imię brzmiało.
Nie wyrywaj Panie ich z korzeniami
ja wiem,
wierzę w Twą siłę.
Nie musisz tego czynić.
Siedzę sobie
na konarach,
w gnieździe, które uwiłam
z nadziei bezsennej,
z głupoty sumiennej,
z nocy bezsennej,
niepotrzebnych nikomu.
Panie, czy to tak boli Twoją dumę,
że musisz je niszczyć
swym palcem
Dużym
Ogromnym
Panie...