| *** |
|
Nie wycinaj Panie, mych drzew zielonych, ciemnych, kostropatych, szarych zimą. Ich Słowa, kiedy padają, do mnie docierają krzykiem. Och, mąci mi to umysł i nie pamiętam jak moje imię brzmiało. Nie wyrywaj Panie ich z korzeniami ja wiem, wierzę w Twą siłę. Nie musisz tego czynić. Siedzę sobie na konarach, w gnieździe, które uwiłam z nadziei bezsennej, z głupoty sumiennej, z nocy bezsennej, niepotrzebnych nikomu. Panie, czy to tak boli Twoją dumę, że musisz je niszczyć swym palcem Dużym Ogromnym Panie... |