| Niech mi rozum wybaczy |
|
Jedwabny
potok myśli... Wiem jak to będzie gdy się spotkamy We snach widziałam nie raz to już Patrzyłeś na mnie tęsknymi oczami A w rękach miałeś bukiecik z róż Słowa miłości potokiem spłynęły Gorącą lawą z wulkanu rozkoszy Nic się nie liczy.... troski zginęły Pod powiekami obłęd się panoszy Ciepłym oddechem słodko pieścisz skórę Czuje ust dotyk, policzków, dłoni W blasku świec, przy kominku tulisz mnie czule Kolejna pieszczota pieszczotę goni Każde słowo Twoje, każdy gest, westchnienie Jak ciepłym szalem otula mą duszę I wciąż mnie męczy przemożne pragnienie Chcę Cię kochać na jawie, chcę... chcę... i muszę W tym potoku myśli, bezkresie czułości Moje serce zawsze kroku Ci dotrzyma Nie pozwolę innym zniszczyć tej miłości Ja patrzę na świat własnymi oczyma |
| Okt.09.2002 |