|
|
Uczę się Ciebie na pamięć - tak
wiele razy powtarzała Ona.
Kim Ona jest za kogo podaję się dlaczego nie potrafi otworzyć
siebie i ujawnić swoją duszę...
A było to pewnego dnia kiedy słońce budziło swoimi promykami
nowy dzień w jej życiu.
W hotelowym pokoju zachwycała się ciałem swojego kochanka, tak
bardzo chciała go zatrzymać.
Jej niecierpliwe palce
rozpaczliwie na pamięć poznawały jego zakątki, gładkiej skóry.
Uczyła się na pamięć każdego wzniesienia każdej doliny jego
ciała - zapamiętywała centymetr po centymetrze, milimetr po
milimetrze jego aksamitnej skóry.
Tak bardzo nie chciała, żeby ten poranek skończył się aby
wstał i wyszedł i zapomniał
o niej... |
|
|
Zostań to jeszcze nie pora to poranek wschodzącego słońca -
Zostań chodź jeszcze na parę chwil aż poznam Ciebie do
końca...
Tak wiem, że pora rozstać się, że to tylko miał być sen. Dwa
cienie na ścianie miały ułożyć się nocą a rozstać za dnia. Tak
wiem, nie mogę zatrzymać Cię - nie chcesz tak bardzo nie
chcesz aby one były tam zawsze...
Ale spójrz one tańczą uparcie trzymając się kurczowo -
dlaczego chcesz je rozłączyć
- dlaczego?
Nie ubłaganie zegar wybija godziny a Ty wstajesz otwierasz
szeroko oczy i odchodzisz krok po kroku nie licząc się z
niczym ...
Nie cofniesz się, nie spojrzysz ukradkiem na cień naszych
ciał. Zdecydowanym krokiem podążasz w stronę słonecznego
światła.
Otwierasz okno - umierają na ścianie nasze splecione od
pocałunków ciała rysowane cieniem.
Rozpływają się marzenia o wspólnym życiu - dlaczego nie
spojrzałeś na moje oczy i nie potrafiłeś zostać
że mną. |
|
|
Zanim się wymkniesz ukradkiem, zanim zostawisz i nie pozwolisz
zatrzymać Cię przytul mnie po raz ostatni bardzo mocno nich
poczuje Twoją aksamitną skórę niech przypomnę sobie jak jest
dobrze obok Ciebie.
Może za bardzo chciałam zmienić Twój świat, może moja nauka
była raną Twojej duszy ale to tylko odrobina Ciebie we mnie a
ja straciła rozsądek.
Zburzyłam coś co mogło mi dać Ciebie i coraz lepszy świat.
Teraz tylko widzę jak odchodzisz nie spoglądając już na mnie -
już nie liczę się.
Gdy zamykam dziś oczy widzę Twoją twarz, wciąż brakuje mi
słów...
Gdyby można było cofnąć czas, naprawić każdy zły ruch i nie
ważne, że powiem jak bardzo mi żal ciepła Twoich rąk, smaku
Twoich ust - tak bardzo mi brak.
Czasami bładze w przeszłości wtedy brak mi wiary i szans w
lepszy czas. Szukam odpowiedzi jak to mogło się stać, że cień
naszych ciał rozpłynął się...
Wiec zanim odejdziesz to powiedz czy starczy mi sił, żeby już
nie być nawet myślami przy Tobie by móc na nowo żyć...
Nie ma już nas nie ma naszych ciał narysowanych na białym tle
hotelowego pokoju nie ma cienia wspomnień o nie - nie ma już
nic...
Tysiące wspomnień rozpalą wciąż moje serce. Miliony zwątpień
aż słyszę ten głos,
że ciągle mam wierzyć, że warto jest żyć, być dzikim wiatrem
być zawsze sobą...
Znów zobaczę tak wiele płonących miłością serc a odrobina
Ciebie, naszych wspólnych lat będzie we mnie tak jak ja w
Tobie.
Znów odkryjemy na nowo ciepło naszych ciał, wiarę i nadzieje a
przede wszystkim odnajdziemy siebie
w naszych wspólnych
snach...
Niech cień przeszłości naszkicuje nową drogę a oczy szeroko
otwarte nie zabłądzą
i poprowadzą nas przed siebie... |