strona główna Klasycy Poezja internautów Czytelnia SZUFLADA Wieczór jednego wiersza

     
szuflada
     
ewa Uczę się Ciebie na pamięć

27 kwietnia 2003

  

Uczę się Ciebie na pamięć - tak wiele razy powtarzała Ona.
Kim Ona jest za kogo podaję się dlaczego nie potrafi otworzyć siebie i ujawnić swoją duszę...
A było to pewnego dnia kiedy słońce budziło swoimi promykami nowy dzień w jej życiu.
W hotelowym pokoju zachwycała się ciałem swojego kochanka, tak bardzo chciała go zatrzymać.
Jej niecierpliwe palce rozpaczliwie na pamięć poznawały jego zakątki, gładkiej skóry.
Uczyła się na pamięć każdego wzniesienia każdej doliny jego ciała - zapamiętywała centymetr po centymetrze, milimetr po milimetrze jego aksamitnej skóry.
Tak bardzo nie chciała, żeby ten poranek skończył się aby wstał i wyszedł i zapomniał
o niej...

Zostań to jeszcze nie pora to poranek wschodzącego słońca - Zostań chodź jeszcze na parę chwil aż poznam Ciebie do końca...
Tak wiem, że pora rozstać się, że to tylko miał być sen. Dwa cienie na ścianie miały ułożyć się nocą a rozstać za dnia. Tak wiem, nie mogę zatrzymać Cię - nie chcesz tak bardzo nie chcesz aby one były tam zawsze...
Ale spójrz one tańczą uparcie trzymając się kurczowo - dlaczego chcesz je rozłączyć
- dlaczego?
Nie ubłaganie zegar wybija godziny a Ty wstajesz otwierasz szeroko oczy i odchodzisz krok po kroku nie licząc się z niczym ...
Nie cofniesz się, nie spojrzysz ukradkiem na cień naszych ciał. Zdecydowanym krokiem podążasz w stronę słonecznego światła.
Otwierasz okno - umierają na ścianie nasze splecione od pocałunków ciała rysowane cieniem.
Rozpływają się marzenia o wspólnym życiu - dlaczego nie spojrzałeś na moje oczy i nie potrafiłeś zostać
że mną.

Zanim się wymkniesz ukradkiem, zanim zostawisz i nie pozwolisz zatrzymać Cię przytul mnie po raz ostatni bardzo mocno nich poczuje Twoją aksamitną skórę niech przypomnę sobie jak jest dobrze obok Ciebie.
Może za bardzo chciałam zmienić Twój świat, może moja nauka była raną Twojej duszy ale to tylko odrobina Ciebie we mnie a ja straciła rozsądek.
Zburzyłam coś co mogło mi dać Ciebie i coraz lepszy świat.
Teraz tylko widzę jak odchodzisz nie spoglądając już na mnie - już nie liczę się.
Gdy zamykam dziś oczy widzę Twoją twarz, wciąż brakuje mi słów...
Gdyby można było cofnąć czas, naprawić każdy zły ruch i nie ważne, że powiem jak bardzo mi żal ciepła Twoich rąk, smaku Twoich ust - tak bardzo mi brak.
Czasami bładze w przeszłości wtedy brak mi wiary i szans w lepszy czas. Szukam odpowiedzi jak to mogło się stać, że cień naszych ciał rozpłynął się...
Wiec zanim odejdziesz to powiedz czy starczy mi sił, żeby już nie być nawet myślami przy Tobie by móc na nowo żyć...
Nie ma już nas nie ma naszych ciał narysowanych na białym tle hotelowego pokoju nie ma cienia wspomnień o nie - nie ma już nic...
Tysiące wspomnień rozpalą wciąż moje serce. Miliony zwątpień aż słyszę ten głos,
że ciągle mam wierzyć, że warto jest żyć, być dzikim wiatrem być zawsze sobą...
Znów zobaczę tak wiele płonących miłością serc a odrobina Ciebie, naszych wspólnych lat będzie we mnie tak jak ja w Tobie.
Znów odkryjemy na nowo ciepło naszych ciał, wiarę i nadzieje a przede wszystkim odnajdziemy siebie
w naszych wspólnych snach...
Niech cień przeszłości naszkicuje nową drogę a oczy szeroko otwarte nie zabłądzą
i poprowadzą nas przed siebie...

 
  

 powrót-czytelnia

       

góra

  

Publikowane teksty są własnością ich autorów. Powielanie, kopiowanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione.

Copyright © 2002-2003  www.wyspyszczesliwe.pl  Wszelkie prawa zastrzeżone

• strona istnieje od 01.06.2002 • optymalizowana dla IE 5.0+ • zalecana rozdzielczość 1280x1024 •