| |
|
|
|
szuflada |
|
|
| |
|
|
|
ananke |
|
Odejście |
07 lutego
2003 |
|
|
|
|
|
|
|
Decyzja przyszła nagle, w środku
snu. Myśli nabrzmiałe pękły pod wpływem rozpaczy. Odejdę.
Tak
pomyślałam i ból zacisnął żelazne palce na gardle. Wtuliłam
twarz
w poduszkę, głusząc cichy sprzeciw, jaki we mnie narastał już
w chwili skrystalizowania się tej myśli. Odejdę, tętniło mi w
głowie w rytm uderzeń serca. Siedziałam zawinięta
w kołdrę i niewidzącymi oczami wpatrywałam się w ciemność za
oknem. W myślach przebiegałam ścieżki innych rozwiązań, z
pełną świadomością omijając to jedyne, właśnie objawione. W
panice chwytałam się nadziei. Jeszcze sobie nie wierzyłam. A
przecież już wiedziałam.
Nie ma innego wyjścia. Drzwi są
otwarte...
Z pozornym spokojem pakowałam bagaż, który z sobą pragnęłam
zabrać. Każde uczucie oglądałam ze wszystkich stron,
zastanawiając się, czy będzie mi potrzebne w tej podróży. Nie
mogłam zabrać wszystkiego. Tylko to, co najbardziej niezbędne.
To, co pomoże mi przeżyć drogę, którą odejdę. Z niepokojem
przeszukiwałam wszystkie kąty, szukając tego, czego tam nie
było. Nadziei. Szukałam wytrwale i znalazłam jej ślad, jasną
smugę blasku w pokoju oczekiwania. Tylko ten ślad, nic więcej.
Zatrzasnęłam drzwi od tego pokoju. Tam też już nie miałam
powrotu. Wszystko stracone. Zostawiam za sobą puste wnętrze. I
ślady ognia, który wypalił je do cna. |
| |
|
|
|
|
Stoję w tych drzwiach otwartych. W ręku niewielki bagaż,
ważący akurat tyle, by móc go donieść ....dokąd?
|
| |
|
|
|
|
Przede mną ciemna aleja, gałęzie drzew splatają się tworząc
tunel, przejście szeleszczące. Idę tunelem łączącym moje teraz
z tym co będzie, czego nie znam, czego przewidzieć nie
potrafię. Waham się... Zwalniam. Mogę jeszcze wrócić,
wystarczy obejrzeć się i....wrócić. Rozpakować bagaż, odnowić
wnętrze. Wystarczy tylko się obejrzeć... Chwytam tę myśl jak
ostatni oddech. Wszystko we mnie krzyczy by wrócić, by.... |
| |
|
|
|
|
Chwila wahania minęła. Nie ma powrotu. Tam zostało tylko
wypalone wnętrze mojego serca. Martwe, puste okna moich oczu.
Jeszcze myśl jak błyskawica... zostawiłam wspomnienia twoich
słów, wrócę po nie... Nie. Będą mi ciężarem, którego mogę nie
udźwignąć...
Jestem coraz dalej. Cichy szept liści nad głową, poruszanych
lekkim wiatrem.
Łagodny dotyk owiewa moją twarz, osuszając rzęsy mokre od
łez... Z oddali dobiega mnie zamierającym echem dźwięk
zatrzaskiwanych drzwi... Nie zatrzymuję się... |
| |
|
|
|
|
Odeszłam. |
|
|
|
|
|
|
|
|