| |
|
|
|
reportaż |
|
|
| |
|
|
|
Daria Pawęda |
|
Pustynia Arabska - szczęście z dala od cywilizacji |
28 stycznia
2006 |
|
|
| |
|
|
|
|
|
|
|
Bożena i ja.
Wsiadamy do "jeepa" (terenowa Toyota). Jesteśmy
pierwszymi turystami. Jedziemy do innej części Hurghady,
z której zabieramy pozostałych pasażerów - dwóch
Egipcjan (ojca i syna) oraz trójkę Rosjan (mamę z dwójką
synów). Zaczynamy "jeep safari"! |
|
|
|
|
|
|
Safari w języku
Suahili oznacza podróż... I oto nasz kierowca o imieniu
Yusef - prawdziwy Beduin, ubrany w tradycyjny beduiński
strój - wiezie nas gdzieś za Hurghadę. Wokoło tylko
piaski Pustyni Arabskiej... Wiatr silnie wieje wzbijając
wokół nas tumany kurzu pomieszanego z piaskiem i żwirem.
Skręcamy z głównej drogi i jedziemy przed siebie.
Siedzimy z Bożeną w szoferce obok Yusefa, który cały
czas śpiewa i wydaje beduińskie okrzyki a my wtórujemy
mu śpiewając "Soya soy, habibi haba soy..."
i próbujemy naśladować jego okrzyki. Do wspólnego
śpiewania dołączają również przewodnik naszej wycieczki
i towarzyszący nam dwaj Egipcjanie. Wszyscy podskakujemy
- tworząc coś na kształt fali.
Nasz "wesoły autobus" mknie przez Pustynię Arabską z
prędkością ponad 120 km na godzinę i bez trudu
wyprzedzamy inne "jeepy". Turyści z innych "jeepów"
patrzą na nas z nieukrywanym zdziwieniem...
a pewnie i z zazdrością, że my tak świetnie bawimy
się... |
|
|
|
|
|
|
|
Punkt widokowy.
Wspinamy się po piaszczysto-żwirowej górze. Wokoło
przestrzeń, która zdaje się być bezkresna... Wokoło nas
Pustynia Arabska zwana też Pustynią Wschodnią - Stanowi
ona północno
-wschodnią część Sahary, zajmuje obszar między Nilem a
Morzem Czerwonym. Jej zachodnia część jest głównie
piaszczysto-żwirowa i gruzowa, a wschodnia-kamienista.
Skrajnie suchy zwrotnikowy klimat (średnia roczna suma
opadów poniżej 10 mm) sprawia, że krajobraz Pustyni
Arabskiej to przede wszystkim sieć suchych wadi
porośniętych skąpą roślinnością kserofilną. Wadi w
języku arabskim oznacza bieg wody. Wadi jest to sucha
dolina na pustyni, długa (nawet do kilkuset kilometrów),
kręta, o stromych zboczach
i niewyrównanym dnie. |
|
|
|
|
|
|
Docieramy do wioski
Beduinów. Nasz kierowca Yusef sprawia, że "jeep", którym
jedziemy zaczyna kręcić się wokół własnej osi a my jak
zaczarowani znów śpiewamy głośno "Soya soy, habibi haba
soy..."
i wydajemy beduińskie okrzyki. Prawdziwe szaleństwo!
Czuję się jak na filmie przygodowym z serii Indiana
Johnes.
Wysiadamy. Do wioski dotarły już inne "jeepy". Zostajemy
podzieleni na dwie grupy - jedną prowadzoną przez
przewodnika w języku arabskim, angielskim i niemieckim
oraz drugą prowadzoną przez przewodniczkę w języku
rosyjskim i czeskim. Razem z Bożeną i naszymi egipskimi
współtowarzyszami podróży zostajemy przydzieleni do
grupy "arabsko-anglo-niemiecko języcznej".
Siedzimy w dwóch chatach. Nasz bardzo miły pan
przewodnik opowiada nam o Egipcie, islamie, Beduinach,
Pustyni Arabskiej... Jeden z mieszkańców wioski parzy
dla nas pyszną miętową herbatę i częstuje nas nią.
Herbata jest podana w małych metalowych garnuszkach i
smakuje mi lepiej niż w najlepszej restauracji w
Warszawie. Zauważam, że Niemcy nie piją tej herbaty
(chociaż udają, że tak) - prawdopodobnie boją się, że
woda nie jest sterylnie czysta... Cóż, ja wychodzę z
założenia, że skoro Beduini piją tą herbatę i nic im nie
jest to i mnie nic nie będzie. A herbata jest bardzo
orzeźwiająca i poprawia Bożenie i mnie nastrój.
Dziękujemy naszemu gospodarzowi po arabsku mówiąc "szukran
ktir" czyli "dziękuję bardzo". Atmosfera jest coraz
bardziej miła a my czujemy się jak byśmy stawały się
częścią tej wioski. |
|
|
|
|
|
|
Beduini - z
arabskiego badawijjn - to pasterska ludność koczownicza,
która zamieszkuje pustynie północnej Afryki oraz
Bliskiego Wschodu. Początkowo nazwa ta oznaczała
arabskie plemiona koczowników, w odróżnieniu od
arabskiej ludności rolniczej, czyli fallahów. Beduini
udomowili wielbłądy, co umożliwiło im podejmowanie
dalekich wędrówek przez pustynie. Obecnie coraz więcej
Beduinów prowadzi osiadły tryb życia i zajmuje się
hodowlą owiec, kóz a w sprzyjających warunkach również
koni i bydła rogatego.
Dla Beduinów najważniejsza jest rodzina. Rodziny łączą
się w grupy rodzin tworząc plemiona.
Zaczynamy zwiedzać wioskę Beduinów. Są tu m.in. meczet,
warsztat tkacki, sklepik spożywczy (kierowcy
wycieczkowych "jeepów" dowożą zaopatrzenie), sklepik z
pamiątkami zrobionymi własnoręcznie przez mieszkańców
wioski (można w nim kupić również różne zioła),
piekarnia, studnia, domy (chaty) mieszkańców. |
|
|
|
|
|
|
Wszystko filmuje
kamerzysta Ali (film z tego "jeep-safari", który od
niego później dostaniemy stanie się dla nas nieocenioną
pamiątką). |
|
|
|
|
|
|
Meczet. To właściwie
kawałek ziemi ogrodzony zielonym murem i przykryty
strzechą. Charakterystyczny mihrab wskazuje kierunek na
Mekkę. Na ziemi ułożone są równo dywaniki modlitewne.
Jestem wzruszona...
i myślę, że ci ludzie są tak daleko od cywilizacji, ale
jednocześnie są tak blisko Boga... I gdy tak medytowałam
przy tym beduińskim meczecie, Ali sfilmował mnie - w
świetle zachodzącego na czerwono słońca. Później
wielokrotnie oglądałam ten właśnie fragment. |
|
|
|
|
|
|
Piekarnia. Dwie
beduinki siedzą na ziemi, przy palenisku-ognisku i pieką
arabskie chlebki. Chlebki te wyglądają jak bardzo duże
naleśniki. Zrobione są właściwie tylko z mąki i wody,
ale smakują wspaniale. Nasz kamerzysta Ali pyta nas czy
smakują lepiej niż "Mc Donald's" a my z Bożeną zajadając
kolejny kawałek odpowiadamy, że tak, i to o wiele
bardziej. Ze zdziwieniem stwierdzam, że jedynymi
smakoszami arabskiego chlebka jesteśmy tylko my z Bożeną
i dwoje młodych Egipcjan. Nie smuci mnie to
spostrzeżenie - więcej tego pysznego arabskiego chlebka
zostaje dla nas... |
|
|
|
|
|
|
Warsztat tkacki.
Beduińskie małżeństwo wyczarowuje tu prawdzie arcydzieła
z wielbłądziej wełny. Jedno z tych arcydzieł - kilim
przedstawiający wielbłąda na tle pustyni - stało się
moją własnością. Kilim wisi u mnie w dużym pokoju na
ścianie. Gdy patrzę na niego, zawsze łza ukradkiem
wymyka mi się spod powieki - pamiętam jak Yusef
pokazując na nim brązowe kropki mówił: to jest jeep, to
jest Bożena, to jest Daria, to jest Yusef... I wtedy na
chwilę znów jestem w wiosce Beduinów... |
|
|
|
|
|
|
Po zwiedzaniu czas
na przejażdżkę na wielbłądach. Wszyscy bawimy się jak
dzieci. Prawdziwa karawana. Wielbłądy niespiesznie
poruszają się w sobie tylko znanym tempie, niosąc nas na
swoich grzbietach wokół wioski. Mam wrażenie jakby ktoś
nas wszystkich zaczarował... |
|
|
|
|
|
|
Zachodzące słońce
sygnalizuje, że czas na kolację. Beduini przygotowali
dla nasz prawdziwą ucztę. Siedzimy na ziemi na matach i
jemy przygotowany dla nas posiłek - po prostu biesiada!
Po kolacji czas na tańce. Beduini śpiewają i grają na
bębnach. Yusef porywa Bożenę i mnie do tańca. Trwa
"beduińska dyskoteka". |
|
|
|
|
|
|
Czas wracać. Dzień
spędzony w beduińskiej wiosce minął bardzo szybko.
Żegnamy się z naszymi gospodarzami. Ciężko pohamować mi
łzy wzruszenia - Kontakt z naturą, daleko od
współczesnej cywilizacji zrobił na mnie bardzo duże
wrażenie. Uczucie szczęścia, jakie tam mnie ogarnęło
trudno wyrazić słowami. |
|
|
|
|
|
|
W drodze powrotnej
nasz wspaniały kierowca Yusef zatrzymuje "jeep" i w
świetle reflektorów przyglądamy się fenkom - liskom
pustynnym, które również wyszły pożegnać - Yusef gasi
reflektory, kładziemy się na ciepłym piasku i podziwiamy
gwiazdy na niebie... W dzień bezkresna wydawała mi się
Pustynia Arabska, w nocy bezkresnym zdawało być się
pełne gwiazd niebo - Trudno było mi wsiąść do "jeepa" -
wiedziałam, że koniec tej cudownej, magicznej wycieczki
jest już bardzo blisko... |
|
|
|
|
|
|
Ostatnie kilometry.
Już widać światła Hurghady. Najpierw wysiada Rosjanka z
dziećmi, później Egipcjanie - tata z synem - a na końcu
Bożena i ja. Żegnamy się z kierowcą Yusefem i kamerzystą
Ali.
Yusef ma łzy w oczach i mówi, że jesteśmy z Bożeną
najsympatyczniejszymi turystkami, jakie kiedykolwiek
spotkał. Ali obiecuje nam nagrać film. To już naprawdę
koniec "jeep safari"... |
|
|
|
|
| |
|
Ali ostatniego dnia
naszego pobytu w Egipcie przyniósł nam obiecany film. Po
powrocie do Polski oglądałam ten film kilka razy
dziennie. To "jeep safari" pozostanie na zawsze w mojej
pamięci, pozostanie na zawsze w moim sercu... |
|
|
|
|
|
|
|
|
styczeń 2006 |
|
|
|
|
|
|
| |
|
|