strona główna Klasycy Poezja internautów Czytelnia SZUFLADA Wieczór jednego wiersza

     
reportaż
 
     
Daria Pawęda Wyspy szczęśliwe... (Grenadyny)

16 sierpnia 2004

  
     
 
A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj,
ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,
we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.
 
Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.

Konstanty Ildefons Gałczyński

 

Grenadyny - raj dla żeglarzy i osób szukających miejsc nieodkrytych przez rzesze turystów. Łańcuch ponad 30 wysp lub raczej wysepek i atoli ciągnących się na odcinku ok. 60 km od St. Vincent do Grenady, obmywanych po wschodniej stronie przez fale Oceanu Atlantyckiego a od zachodniej przez fale Morza Karaibskiego. Jedne z nich bezludne - przyciągają pozbawionych fanaberii żeglarzy i nurków, inne dały miejsce luksusowym ośrodkom wypoczynkowym. Otoczone rafami koralowymi i lazurowym morzem posiadają najpiękniejsze plaże na Karaibach.
Żeglując 14 metrowym jachtem razem z moimi przyjaciółmi Bożeną, Theo, Josephem i Gabrielem odnaleźliśmy najcudowniejszą z nich - Bequię. Zauroczyła nas od pierwszego wejrzenia. Stała się dla nas (podobnie jak dla wielu innych żeglarzy z całego świata) główną przystanią podczas rejsu po Grenadynach. Mała (ok. 15 km2) a jednocześnie największa z Grenadyn. Pełna wdzięku ukazującego się pod pięknem kwitnących krzewów, drzew cynamonowych oraz dzikich plaż ze złotym piaskiem i mnóstwem palm kokosowych.
Centrum wyspy to Port Elizabeth - najlepiej widoczny z XVIII wiecznego stanowiska artyleryjskiego Hamilton Battery. Kilka małych, uroczych hoteli, restauracji oraz innych kolorowych budynków stoi tuż przy samym brzegu Zatoki Admiralskiej przy Belmond Walkway. Po zachodzie Słońca (które najpiękniej wygląda gdy wypłynie się w morze) budynki te oświetlone są dzięki girlandom z małych lampek. Nic dziwnego, że to właśnie tutaj wieczorami spotykają się żeglarze, którzy zajadając pyszne karaibskie potrawy i popijając piwo Hairoun opowiadają o swoich wyprawach i przygodach. Siedząc razem z nimi i słuchając ich opowieści wydawać się może, że świat istniej nagle w innym wymiarze i wcale nie dziwi fakt, że reżyser Gore Verbinski i producent Jerry Bruckheimer jako tło do filmu “Piraci z Karaibów” wybrali właśnie Grenadyny.
Na wyspie znajduje się ochronka dla żółwi “The Old Hegg Turtle Sanctuary”. Pan Orton G. King opiekuje się tutaj znalezionymi na okolicznych plażach małymi żółwikami. Gdy są już na tyle duże, że nie zagrażają im morskie drapieżniki, wtedy zwraca im wolność.
Bequia słynie ze swoich tradycji wielorybniczych. Niestety nam nie udało się zwiedzić Muzem Wielorybnictwa, które mieściło się niegdyś w domu najsłynniejszego wielorybnika na wyspie “Athneal”
a Ollivierre‘a. Tuż przed naszym przybyciem na wyspę dom został sprzedany a eksponaty przeniesione
w inne miejsce.
W małej lodziarni “Maranne’s Ice Cream Shop” można zjeść najsmaczniejsze lody i jogurty na Karaibach. Takich lodowych smakołyków nie jadłam nawet we Włoszech.
Mieszkańcy wyspy są bardzo mili. Jest ich na Bequii ok. 5000. Żyją swoim własnym niespiesznym tempem, ciesząc się życiem w tak bajkowej scenerii. Na jednej z dzikich plaż spotkaliśmy Potela. Specjalnie dla nas rozłupał dziesiątki orzechów kokosowych abyśmy mogli spróbować świeżego mleczka kokosowego i miąższu orzecha. Takich chwil się nie zapomina.
Podczas pobytu na Bequii zaskoczeniem były dla nas zawody atletyczne rozgrywające się między dwiema szkołami średnimi (może dziwić fakt, że tak mała wyspa posiada kilka szkół, w tym dwie średnie). Stadion odbiegał od naszego stereotypu stadionu, jednak młodym zawodnikom ubranym w różnobarwne koszulki wcale to nie przeszkadzało. Duch walki i chęć zwycięstwa dopingowało ich do pokonywania poszczególnych dyscyplin.
Bequia ma swój niepowtarzalny urok. Często nazywana jest ukrytym skarbem Karaibów. Jej piękno docenili również artyści. Na wyspie mieszka oraz posiada swoje pracownie i galerie kilku malarzy.
Obraz jednego z nich wisi na ścianie mojego pokoju i przypomina mi o Grenadynach – “perłach” Karaibów. Przypomina mi o tym jak tym jak bardzo czułam się tam szczęśliwa.

maj 2004

       
  

 powrót-czytelnia

       

góra

  

Publikowane teksty są własnością ich autorów. Powielanie, kopiowanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione.

Copyright © 2002-2004  www.wyspyszczesliwe.pl  Wszelkie prawa zastrzeżone

• strona istnieje od 01.06.2002 • optymalizowana dla IE 5.0+ • zalecana rozdzielczość 1280x1024 •