| |
|
|
|
refleksje |
|
|
| |
|
|
|
zouza |
|
nick |
27 grudnia
2002 |
|
|
|
|
|
|
|
...tiaaaaa.....jestem nickiem....ty
tez:)
Lubię cię wiesz o tym? Ja jeszcze nie, ale na pewno się
dowiem, że mam zbyt krzywe nogi, że za dużo mówie, że brzydko
mówie, mam zeza....seplenię (na czacie to możliwe? tak wbrew
pozorom! literówki albo jak mawia moja przyjaciółka
"litrówki")
...ty mi tego nie powiesz...a może jednak? ;-)
Kim jesteśmy, że tak dużo czasu spędzamy w tym (czy w innych)
pokojach?
Dlaczego tyle godzin komputer pali się światełkiem monitora?
nawet jeśli nie jestem przy klawiaturze? dlaczego?
To trwa już tyle lat...miesięcy...minut...sekund...całe
życie...
Odkąd internet jest dla mnie dostępny...?
Przyznaj się? Też miałeś(as) kilka awanturek o "kompa"?
Rodzinę mamy prawda... i Ty i ja...a jednak? dlaczego tu
tkwimy? czego tu szukamy?
Kilka dni temu zgubiłam (okradziono mnie, ot niemal constans
przedświąteczny: kieszonkowiec i torebka źle przytulona pod
ramie) portfel z pieniędzmi...weszłam na czat, rozżalona,
zapłakana (naprawdę ryczałam jak bóbr)...to moje ostatnie 250
złotych...na święta ciułane...poszło w czort...
Weszłam do jednego z pokoi...powiedziałam o tym "głośno"...
Niemal mnie zatkało, bo natychmiast otworzył mi się prv i
jedna z bliskich mi osób internetowych powiedziała: "podaj mi
swój adres domowy"...
Wiedziałam, że to nie są słowa na wiatr, że gdybym podała
adres domowy, na drugi dzień miałabym na koncie "parę
złotych":))) |
|
|
|
|
|
Ot, tak...po prostu....
Zapytałam ja: "nie mogę, tak nie wolno!"...a Ona mi na to:
"dlaczego nie?"...
I wiesz co? tak mnie to "sponiewiarało", że zaczęłam myśleć
(tak naprawdę od dawna myślącym człowiekiem jestem :P) po co
ja tak "wiszę” na czacie?
Ile można zrobić dobrego...a przy tym ile złego?
Odpowiesz mi na to "ufamy sobie, przecież się znamy z czata!"
A ja odpowiem ci "właśnie dlatego przychodzę na czat" bo ufam
ci, cokolwiek zrobisz, na pewno nie będzie to złe dla mnie...
Właśnie dlatego przychodzę tu już tyle lat...bo ufam ci, że
nie zrobisz mi krzywdy, że mogę ci się wypłakać w rękaw, że
mogę pośmiać się, powściekać, bo córka mi rozwaliła auto, na
dzień przed uzyskaniem prawa jazdy, bo zawiódł mnie człowiek,
którego tak bardzo kochałam, bo "puściło oczko w ostatnich
rajstopach"...bo...coś mi nie wychodzi to życie w real'u...
Po prostu jesteśmy mniej lub bardziej otwarci TU I TERAZ...i
ty i ja:)))
Za to tak cię lubię a ty mnie;-)
Jestem "uzależniona od ciebie nick'u" i naprawdę nie wstydzę
się o tobie opowiadać rodzinie i znajomym, tym w real'u:-)
|
|
|
|
|
|
|
|
|