| |
|
|
|
refleksje |
|
|
| |
|
|
| Er |
|
Fińska kolęda i wigilia pod Fitz Royem |
22 grudnia
2002 |
|
|
|
|
|
|
|
Święta Bożego Narodzenia każdy
przeżywa na swój sposób, chociaż ich zewnętrzna oprawa w wielu
domach jest podobna. |
|
|
Uchylmy zatem dyskretnie drzwi niektórych domów i zobaczmy,
jak spędzają święta ludzie z naszego otoczenia. O "sposobie"
na święta - opowiedzieli mi przyjaciele mojej córki.
Magda, studentka etnologii: " Czekamy, aż wszyscy się zejdą.
Wieczerza wigilijna zaczyna się od łamania opłatkiem. Najpierw
łamią się Mama z Ojcem, każde z nich idzie do najstarszego
członka rodziny, a potem wszyscy wzajemnie składamy sobie
życzenia. Tata otwiera Ewangelię, czyta fragment o Bożym
Narodzeniu i odmawiamy “Ojcze nas”. Co do spożywanych potraw,
jest oczywiście barszcz z uszkami, karp, kompot ze śliwek
suszonych, kutia. Często zdarza się, że miejsce zostawione dla
niespodziewanego gościa nie pozostaje puste. Potem śpiewanie
kolęd, prezenty i pasterka u dominikanów".
Pierwszy dzień świąt, co ciekawe, zaczyna się u Magdy od
drugiej tury prezentów
i kameralnego śniadania. Na obiad schodzi się cała rodzina.
Wieczorem idzie się w gościnę do znajomych. Także drugi dzień
świąt jest pełen wrażeń.
Wieczorem, oprócz najbliższej rodziny
zbierają się w domu krewni, znajomi, ci z kolei przyprowadzają
swoich znajomych i zaczyna się wielkie kolędowanie. Najpierw
śpiewamy tradycyjne kolędy, po wyczerpaniu polskiego
repertuaru śpiewa się kolędy w obcych językach, nie brakuje
bowiem i obcokrajowców.
W zeszłym roku można było usłyszeć
nawet fińską kolędę".
Dla Magdy święta Bożego Narodzenia są bardzo rodzinne. W tym
barwnym korowodzie tradycji i wzruszeń stara się przeżywać
tajemnicę narodzenia Pańskiego, kontemplując istotę i
znaczenie rodziny. |
|
|
|
|
|
|
Jasiek, student IV roku AGH święta spędza również z rodziną,
ale w kameralnym gronie.
Najpierw pomagam Mamie, później, jak
mówi, "czekam na aniołka, zawsze mi cos przynosi, bo jestem
grzeczny cały rok". Według niego święta, to święta. Idzie na
pasterkę i, co godne zastanowienia, to właśnie święta Bożego
Narodzenia przypominają mu, że jest coraz starszy. Na pytanie,
jak będzie spędzał święta, gdy założy własną rodzinę,
odpowiada, że tak, jak teraz - rodzinnie. |
|
|
|
|
|
|
Święta Bożego Narodzenia niewątpliwie uwrażliwiają nas na
duchową więź z najbliższymi. Niczym mogą wydać się nawet
tysiące kilometrów dzielące nas czasem od naszych
najbliższych. Myśl przecież pokonuje tę odległość w jednej
chwili. |
|
|
|
|
|
Tak spędzał święta alpinista Wiesiek w Ameryce Południowej
wraz ze swym kolegą.
"Wigilię spędziliśmy pod wierzchołkiem Fitz Roya (szczyt na granicy Argentyny i Chile, 3375m).
Wieczerzę spożywaliśmy po zejściu ze szczytu. Siedzieliśmy na
malutkiej przełączce
- półce skalnej,
a nogi wspieraliśmy na specjalnie
podwieszonej linie, bo nie było więcej miejsca.
Nasze
"dwanaście potraw wigilijnych" składało się z jednej konserwy
sardynek
i paczki sucharków. W Ameryce o tej porze wieczory są bardzo
długie. Siedzieliśmy na tej krawędzi skalnej i śpiewaliśmy
kolędy. Wokół nas skały, skały, lód , cisza...
Wigilia w naszych domach miała miejsce o godzinie 15 czasu
lokalnego. My staliśmy wtedy na szczycie
i duchowo łamaliśmy
się opłatkiem z naszymi Matkami, braćmi, siostrami.
Dzieliliśmy się z nimi naszym szczęściem". |
|
|
|
|
|
Dla niektórych święta to nie tylko rodzina, ale także
utrwalanie przyjaźni. Joanna - dziś już osoba dorosła - ze
wzruszeniem wspomina czasy studenckie. "
Spotykaliśmy się w wynajmowanym mieszkaniu naszej koleżanki na
wieczorze wigilijnym. Odbywał się on zazwyczaj przed
faktycznym terminem Wigilii, gdyż później wszyscy rozjeżdżali
się do swoich domów.
Pani domu czytała fragmenty Ewangelii:
"Na początku było słowo..."
- i wszyscy czuliśmy się trochę jak na wyjątkowym kolokwium.
Później każdy chwilę się modlił w skupieniu. Po zjedzeniu
przepysznych wigilijnych potraw z różnych stron Polski, bo
każdy z gości pochodził z innego miejsca śpiewaliśmy kolędy
przy akompaniamencie gitary i losowaliśmy prezenty.
Podziwialiśmy co roku coraz to inne anioły z papieru, stroiki,
żłobek - wszystko zrobione przez nas samych. Na samym końcu
dzieliliśmy się opłatkiem, składając sobie nawzajem życzenia i
wspominaliśmy poprzednie lata..." |
|
|
|
|
|
|
|
|