| |
|
|
|
refleksje |
|
|
| |
|
|
|
zouza |
|
histeryczna baba
(częściowo z autopsji, częściowo podsłuchane) |
16 stycznia
2003 |
|
|
|
|
|
|
|
o jsu! świat mi się wali! nikt
mnie nie kocha, nikt nie przytula....nikt nawet odrobinę nie
lubi.....:(
Masz tez takie wrażenie?
Wystarczy jedno słowo, krzywe spojrzenie.... gest niechęci...
i masz wszystkiego dość!
Trzaskasz drzwiami i idziesz w sina
dal!?
Mówię sobie: dość już, nigdy tam nie pójdę! Tam mnie nie
lubią! Nie chcą!
Też tak to odczuwasz, jeśli ktoś na ciebie spojrzy
nieprzyjaźnie? Jeśli zwróci uwagę,
że cos zrobiłeś nie tak?
To częste zachowania ludzi z kompleksami...ale nie tylko...
Wiem, że to oznaka chwilowej bezsilności, że jutro zbiorę siły
i pójdę tam znowu... spojrzeć tym nieprzychylnym i złym prosto
w oczy!
Skąd się biorą niedomówienia? Niedokończone zdania?
Dlaczego nie możemy usiąść spokojnie i powiedzieć do końca jak
to jest miedzy nami?
Niewyrozumiałość to? Czy może jednak histeria i brak kontroli
nad nerwami?
Myślę, że jedno i drugie......a potem przykleja mi się łątkę
"histerycznej baby"...
a przecież nie tak do końca jest to prawda.
Te cholerne niedomówienia!
Czemu nie powiesz mi, że "zrobiłaś mi krzywdę bo po
pierwsze... po drugie... po dziesiąte..."
Czemu nie pozwolisz mi się bronić? Wytłumaczyć? Dlaczego nie
dasz mi możliwości, żebym mogła powiedzieć ci jak bardzo mi
zależy na tobie...ile dla mnie znaczysz...jak mnie cholernie
wkurzyłeś, bo nie dokończyłeś zdania...
Dlaczego ludzie tak się krzywdzą nie dopowiadając do końca, to
co ich boli?
Co przeszkadza nam w naszych relacjach?
Przecież to łatwe...powiedzieć wybacz, ale ja ci to
wytłumaczę.
A jednak nie!
Łatwiej jest powiedzieć: jesteś histeryczna baba! Czepiasz
się!
I odwrócić się na pięcie, nic nie mówiąc trzasnąć drzwiami!
Ile razy to zrobiłam? Ile razy ty to zrobiłeś?
Ludzka cierpliwość ma swoje granice. Jedni trzaskają drzwiami:
ty... ja... ona... on... wielu takich jak my, ponad miarę
nerwowych nadwrażliwców.
Mam przyjaciółkę... do tej pory nie dała mi szansy na...
niedopowiedzenie zdania, chociaż nigdy nie "naciskała" nie
wymuszała... Sama wiem, kiedy mogę do niej pójść
i dokończyć...
Ona nigdy nie zatrzasnęła mi drzwi: idź do cholery, nie lubię
cię, nie masz pojęcia
o niczym... jesteś bezwartościową histeryczną babą...
Ma wrażliwość i cierpliwość... umie wysłuchać... potrafi sama
przyznać się do błędu, jeśli go popełni....
nie jest tylko
"biorcą".
Tak jak ja, tak jak ty...?
Przecież to łatwe: powiedzieć; przepraszam, mylę się... i
wymienić sto powodów, na które złożyło się całe
nieporozumienie.
Dlaczego tak rzadko potrafimy z siebie dać cos? Cos, co jest
ważniejsze od prezentu, od kwiatów,
od rzeczy materialnych?
Dlaczego jesteśmy tylko "biorcami"?!?!?
Czy naprawdę nie potrafię nic innego, tylko załamać ręce i
płakać, bo jestem złą kobietą, histeryczną,
nieprzystosowaną... ot tak, rozkleić się nad sobą i nie
patrząc na nic.. nie patrząc za siebie, trzasnąć drzwiami i
iść w sina dal?
Potrafisz usiąść ze mną, posłuchać co mam ci do zarzucenia?
Czy dasz mi chwile,
w której wytłumaczę ci dlaczego zrobiłam właśnie tak, a nie
inaczej?
Nie bądźmy tylko "biorcami"...ja tak nie potrafię, a ty?
I co z tym zrobisz? Znowu powiesz mi : "spadaj, jesteś
histeryczną babą!" i nie pozwolisz mi na dalszych ruch na
szachownicy życia? |
|
|
|
|
|
|
|
|